„Ciężki sezon, ale przyszłość należy do nich”- Ł. Gicala podsumowuje rozgrywki II ligi mężczyzn
O podsumowanie ostatniego meczu Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Bochni w II lidze piłki ręcznej mężczyzn (zwycięskiego spotkania z Szaflarami!) i całego sezonu poprosiliśmy trenera Łukasza Gicalę.
Z optymizmem patrzymy w przyszłość
Sobotnim meczem zakończyliśmy rozgrywki II ligi piłki ręcznej sezonu 2024/2025. Był to dla nas niezwykle ciężki sezon, w którym wiele się wydarzyło, ale z optymizmem patrzymy w przyszłość. Mamy tu świetną grupę młodzieży. Chłopaki są niezwykle ambitni i waleczni, sporo na boisku już potrafią i myślę, że przyszłość należy do nich. Sześciu tych starszych kończy właśnie szkołę średnią, będą pisali maturę i wybierają się gdzieś na studia. Myślą o krakowskich uczelniach, ale chcą dalej trenować i grać u nas, więc liczę na to, że w przyszłym sezonie będziemy znacznie silniejsi i zapewnimy im możliwość przyjazdów na treningi. Pozostała część drużyny wciąż tu zostaje, dla nich nic się nie zmieni, czyli szkoła w Bochni i ciągła gotowość do pracy. Mamy w Bochni świetne warunki do rozwijania młodych talentów, trenujemy 4 razy w tygodniu, mamy siłownię, bieżnię, chłopcy mogą korzystać z sauny i basenu. Mnie osobiście cieszy, że dostają indywidualne plany treningowe i realizują je niezwykle sumiennie, łącząc ciężką pracę treningową z obowiązkami szkolnymi. Świetnie do drużyny wkomponowała się także grupa juniorów młodszych. Potrzebowali trochę czasu na zaaklimatyzowanie się i nie ukrywam, że było im ciężko, ale dali radę. Cieszą także pierwsze bramki, które zdobywali na „dorosłym parkiecie”. Bardzo cieszę się także, że dołączył do nas Kuba Jewiarz. Jest ogromnym wsparciem dla młodzieży, sporo im podpowiada nie tylko na boisku. Niełatwa to jest rola, też musiał się zderzyć z nową rzeczywistością, szczególnie z pojmowaniem rzeczywistości przez obecną młodzież, ale poznawanie jej przynosi mu coraz więcej radości. Wielką stratą natomiast była dla nas kontuzja Huberta Pamuły. On również wnosił wiele spokoju i doświadczenia w nasze szeregi. Mam jednak nadzieję, że będzie nas odwiedzał na treningach jak tylko da radę. Jest to chłopak. który zostawił serce dla bocheńskiego szczypiorniaka i zasługuje na wielkie uznanie. Przytrafiła nam się niestety jeszcze jedna kontuzja, mianowicie więzadło krzyżowe zerwał Karol Kasprzyk. To niewątpliwie próba dla tego zawodnika. Na szczęście ten gościu się nie poddaje i ciężko pracuje, by przygotować się do operacji 22 maja. Rehabilituje i wzmacnia kolano, przychodzi na treningi, jeździ na rowerze, kierownik mu tam liczy kilometry. Przy okazji obserwuje, kto za niego dostaje odpowiednie dawki mobilizacji na treningach i widać, że sprawia mu to wiele radości. Spokojnie, po powrocie może być pewien, że znów wróci na miejsce co najmniej na pudle. Oczywiście liczymy na jego powrót na parkiet, ale na razie najważniejsze jest jego kolano i powrót do normalnego funkcjonowania. O tym, czy będzie kontynuował przygodę z piłką ręczna zadecyduje sam po operacji i rehabilitacji, ale od nas nie odchodzi i cały czas jest w zespole. Teraz jednak nie zakończyliśmy jeszcze sezonu. Obecnie przygotowujemy się do rozgrywek o Puchar Śląskiego Związku Piłki Ręcznej, gdzie mamy do zagrania 4 turnieje, a zgłosiliśmy tam 2 drużyny i juniorzy młodsi będą się tam mogli postawić w większym wymiarze czasu. Będzie to takie przedłużenie rozgrywek drugoligowych, gdzie zmierzymy się z silnymi rywalami i będzie tam na pewno kilka ciekawych spotkań. Następnie mamy u nas turnieje Wł. Stawiarskiego w maju i czerwcu, i tym akcentem zakończymy obecny sezon. Końcówka sezonu 2024/2025 będzie zatem bardzo mocno, ale dla nas to nic nowego, robimy tak od wielu lat. Nie ukrywam, że przygotowujemy się równocześnie do następnego sezonu. Mamy już prawie cały plan przygotowań, wiemy kiedy, gdzie i jak będziemy trenować. Prowadzimy pewne rozmowy personalne, ale najbardziej zależy nam na naszych.
Cała relacja z meczu po kliknięciu na poniższe zdjęcie zespołu MOSiR Bochnia:
Zadanie współfinansowane ze środków Miasta Bochnia.






There are no comments